Rozkosze.pl
Najlepsze miejsce z anonsami towarzyskimi w sieci!
darmowe anonse towarzyskie
17.11.2016
Amerykańskie przygody cz. 1 Dziwne okoliczności

Kilkumiesięczny pobyt w Stanach Zjednoczonych obfitował we wrażenia, doświadczenia i przygody, które miały niebagatelny wpływ na kształtowanie mojego charakteru. Główną osią wyjazdu był jednak, całkiem niespodziewanie, seks. Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak nieomal podzieliłam los dziewczyny umieszczającej darmowe anonse towarzyskie i jak w najgłębszych szczegółach wyglądały moje kontakty towarzyskie, ta historia opowie ją z ginekologiczną precyzją. Gdyby ktoś znajomy czytał te wyznania i znał mnie osobiście, z pewnością pomyślałby: „chyba nie znałem tej dziewczyny prywatnie!”.

            Zdałam maturę w jednym ze stołecznych liceów z dobrymi wynikami. Moi rodzice zarabiali dość dobrze, a ja – ich ukochana jedynaczka – mogłam liczyć na taryfę ulgową, jednak nigdy nie nadużywałam zaufania. Od miesięcy wspólnie planowaliśmy, że po zdanej maturze wyjadę do dziadków mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Miałam udoskonalić język, zdać odpowiedni kurs potwierdzający moją, jak na młody wiek, bardzo dobrą znajomość angielskiego, a przy okazji zaliczyć jakiś kurs zawodowy. Wszystko po to, by po powrocie do Polski, na studia, mieć już w CV całkiem interesujące, zagraniczne pozycje. Plan podobał się mnie, moim rodzicom i stęsknionym dziadkom. Plan idealny?

Przez cały nastoletni okres nie interesowały mnie bynajmniej anonse towarzyskie. Przez prawie trzy lata spotykałam się z moim pierwszym chłopakiem, z którym straciłam dziewictwo, jak również przeżyłam szereg wspaniałych chwil, stopniowo dojrzewając. Okazało się jednak, że drań miał dziewczyny na telefon i z jego muzyczną, rozwijającą się karierą wiązało się podwójne życie, agencje towarzyskie i towarzystwo, z którym nie chciałam mieć już nigdy do czynienia. Nic mnie w Polsce nie trzymało, mogłam jechać poznawać świat... Na szczęście prywatne niepowodzenie nie zniszczyło mojej psychiki. Trudno, tak miało być – palant i tyle.

            Na początku czerwca wylądowałam na JFK, by wraz z dziadkami całymi godzinami jechać do ich domu na leniwych przedmieściach Los Angeles. Było dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam, znając miasto z opisów Charlesa Bukowskiego i serialu „Californication”. Dziadkowie byli hipisami, wyjechali z Polski jeszcze za komuny. Mimo słusznego wieku, nadal cieszyli się sobą, nie przejmowali jutrem, a paradoksalnie znakomicie sobie radzili. Dziadek grał w zespole rockowym, a Babcia kontynuowała kulinarną karierę. Mieli pieniądze, sporo wolnego czasu, niezależne dusze i brak poważniejszych zobowiązań. Skwapliwie korzystałam z ich gościnności, zwiedzając zupełnie nowy świat. Przygotowywałam się do egzaminu językowego, a także zapisałam na marketingowy kurs przy jednej z lepszych prywatnych uczelni.

            Pod koniec czerwca pojechaliśmy na Południe do jednego z najbardziej urokliwych miejsc, jakie miałam okazję widzieć. Olbrzymi park skrywał pozostałości hipisowskiej komuny z lat 70. Dziadkowie znakomicie odnajdywali się tam, przyjeżdżając rokrocznie ogromnym, świetnie wyposażonym camperem. Rozbiliśmy się nad jednym z małych jezior. Czas upływał przyjemnie, na łonie przyrody. Na terenie parku rozbijały się również inne rodziny, ale spotykały nieregularnie, imprezując i wspominając dawne czasy. Pewnego dnia dziadkowie wyjechali na kilka dni do sąsiedniego stanu na jakiś festiwal. Wtedy się zaczęło.

            Zapomniałam dodać, jak wyglądam. Mam 170 centymetrów wzrostu, rudo-brązowe włosy, dość chudą sylwetkę i proporcjonalny, sprężyny biust. Twarz – podobno ładna i niewinna – pokrywająca się piegami każdego lata. Może nieidealne nogi, ale nigdy nie czułam się specjalnie brzydka. Wyjątkowo piękna też nie – ot, zwykła, polska dziewczyna. Z dobrym gustem – jak twierdzili znajomi.

            Tego dnia ubrałam się jedynie w strój kąpielowy, krótkie spodenki i luźny top. Narzuciłam okulary przeciwsłoneczne i ruszyłam w długi spacer. Upalny dzień spowodował, że od rana dużo piłam. Z tego powodu dość szybko zachciało mi się... siku. Byłam już daleko od obozu, niedaleko zarośli, na odludziu. Rozejrzałam się niedbale i, nie widząc nikogo, kucnęłam niedaleko drogi, zsuwając spodenki i majtki. Poczułam ulgę i po raz kolejny – klimat prawdziwych wakacji. Wstałam i zaczęłam podciągać bieliznę. Z myśli wyrwał mnie nienaganny, typowy amerykański akcent.

- Dużo dałbym, żeby zobaczyć ten tyłek jeszcze raz... - odskoczyłam przerażona i odwróciłam się, odruchowo cofając o krok. Dziewczyny na wyjazdy, muszą widocznie zabierać nie tylko stroje kąpielowe, ale i przezorność... Dosłownie kilka metrów przede mną stał rosły, młody przystojniak. Przystojniak, to najlepsze określenie. Świetna sylwetka i umięśnienie, miła twarz, nieskazitelnie biały uśmiech. No, amerykański, młody, fajny facet. Z bezczelnym uśmiechem właśnie oglądał jak sikam... Świetnie, nie ma co! Stoję zmieszana, ale nie boję się. Widzę, że jest „nice” i niegroźny. Po prostu. I widzę, że nonszalancko podchodzi coraz bliżej...

Powrót do listy

Zobacz również

27.06.2017
Sponsoring w praktyce cz. 3 Jak bywałam żoną...

Sex oferty, na które odpowiedział Arek, nie zniknęły z internetu, jednak przez długi czas nikt więcej do mnie nie pisał. Darmowe ogłoszenia towarzyskie przyniosły mi sponsora marzeń – płacił relatywnie dużo, a pomijając sporadyczne spijanie spermy – niewiele wymagał i pozwalał na ćwiczenie języka włoskiego w praktyce. Obiecywałam sobie, że zrobię odpowiednie kursy oraz pokieruje studiami tak, by zostać profesjonalnym tłumaczem i raz na zawsze zapomnieć o początkach dziewczyny na telefon. Ambicja wygrywała jednak z głosem sumienia, dlatego zupełnie nie przejmowałam się, że bogacenie ma swoją cenę: sex ogłoszenia.

Więcej...
25.04.2017
Chłodne tropiki cz. 1 Widok ze wzgórza

Przez sex anonse, sponsoring i dziewczyny na telefon zawaliłem dwa małżeństwa i kilka następnych związków. Na szczęście pozostałe rzeczy szły jak po maśle. To znaczy kasa. Zarobiłem w życiu fortunę, szczególnie jak na żałosne polskie standardy. Byłem już po 50-ce, wkurwiony na życie, sam i ze złotą kartą kredytową. Cały czas jednak interesowały mnie sex anonse i potrzebowałem jakiejś odmiany. Jak zapewne zauważyliście – nie jestem zbyt miłym gościem. Mam to gdzieś. Stać mnie. Gdybym zamieszczał darmowe ogłoszenia towarzyskie, chyba wybrałbym sobie nick „chłód”.

Więcej...