Rozkosze.pl
Najlepsze miejsce z anonsami towarzyskimi w sieci!
sex anonse
25.04.2017
Chłodne tropiki cz. 1 Widok ze wzgórza

Przez sex anonse, sponsoring i dziewczyny na telefon zawaliłem dwa małżeństwa i kilka następnych związków. Na szczęście pozostałe rzeczy szły jak po maśle. To znaczy kasa. Zarobiłem w życiu fortunę, szczególnie jak na żałosne polskie standardy. Byłem już po 50-ce, wkurwiony na życie, sam i ze złotą kartą kredytową. Cały czas jednak interesowały mnie sex anonse i potrzebowałem jakiejś odmiany. Jak zapewne zauważyliście – nie jestem zbyt miłym gościem. Mam to gdzieś. Stać mnie. Gdybym zamieszczał darmowe ogłoszenia towarzyskie, chyba wybrałbym sobie nick „chłód”.

Przeglądając sex oferty w internecie natrafiłem na interesujący artykuł o turystyce seksualnej do krajów azjatyckich. Tamtejsze wybrzeże pełne było plaż nudystów, specjalnych obozów dla bogatych, napalonych europejczyków, nie mówiąc już o wielkomiejskich klubach, w których przekraczano wszelkie granice. Miałem zaległy urlop, chciałem spróbować czegoś nowego, póki mi jeszcze staje (choć nie jest to już tak łatwe jak kiedyś), a zresztą – mogę sobie na to pozwolić. Po kilku tygodniach przelatywałem już samolotem ponad kontynentami.

Błagam, nie pytajcie, jak nazywało się tajlandzkie miasto, do którego trafiłem. Wiem, że było w Tajlandii i wiem, że miałem prezydencki apartament z osobnym zejściem na plażę. To mi wystarczyło. Pora było przeglądać okoliczne seks ogłoszenia, ale wypadało zacząć urlop od plażowania.

Taksówkarz podwiózł mnie w okolice zatoki, w której można było spotkać nudystów. Pomyślałem, że mały przegląd cycków i cipek z całego świata odpowiednio nastroi mnie do dalszego zwiedzania. Jakież było moje zdziwienie, gdy wyszedłem na niemalże pustą plażę. Na horyzoncie zobaczyłem jednak zabawiającą się parę, dlatego w cieniu palm ruszyłem w ich stronę. Woda i ręcznik stanowili moich jedynych kompanów. Im bliżej pary taplającej się nago w podmywających ich falach, tym lepiej dostrzegałem szczegóły. Śmiejący się młodzi ludzie wyglądali na europejczyków. Ona była śliczna, młoda, idealnie zbudowana, taka świeża... A on? Zdrowy, napakowany koleś. Taki jak ja, tylko 20 lat temu. A może 30? Niech to cholera... Co mi zostało? Prywatne oferty tandetnych lasek spod Warszawy? Na wysokości zabawiającej się pary, plaża znacząco unosiła się do góry, tworząc małe wzgórze z idealnym widokiem.

„Tu lepiej widać, zapraszam!” - usłyszałem angielski głos. Faktycznie, na górce leżała naga kobieta. Podszedłem bliżej, a młoda para chyba nawet mnie nie zauważyła. W przeciwieństwie do napalonej parki, kobieta na szczycie najlepsze lata miała chyba za sobą. To znaczy – była w okolicach mojego wieku. Pierwsza ocena była może zbyt surowa – tu i ówdzie zmarszczki, opadłe piersi, gęsto zarośnięta cipa; ta babka wyglądała jakby nie przejmowała się upływającym czasem. Miała z kolei uroczy uśmiech, a siedząc w okularach lennonkach wyglądała na co najmniej bardzo wyzwoloną.

Swoim zwyczajem, bez szczególnego entuzjazmu, usiadłem obok. Sarah była Brytyjką i zupełnie nie krępowała się moim zachowaniem. Rozpoczęliśmy rozmowę. Naturalnie komentowała zmagania pieprzącej się, młodej pary. Ja im zazdrościłem, ale ona wydawała się szczęśliwa ich spontanicznością. Patrzyłem w stronę tamtej 20 latki z rosnącą pożądliwością. Takie dziewczyny prywatnie mogą doprowadzić faceta do szaleństwa... Stanął mi. Tymczasem Sarah bez skrępowania masturbowała się, co jakiś czas patrząc też w moją stronę. Chyba dostrzegła moje wahania. Nie chciałem walić sobie konia, przyznając się, że nie mogę być na miejscu tamtego gówniarza. Kontakty towarzyskie w Tajlandii miały jednak zacząć się szybciej, niż myślałem.

Sarah nie musiała pytać, widziała mój wzrok pochłaniający scenę na plaży i sterczącego kutasa sfrustrowanego równolatka. Sama też potrzebowała pieszczot, choć jak widać, nie krępowała się powierzyć tej sprawy swoim palcom. Przesiadła się do przodu, przez chwilę zasłaniając mi parę. Wypięła się w moją stronę zarośniętym kroczem i nawet nieźle wyglądającym tyłkiem. Oparła głowę na splecionych dłoniach, patrząc się, nie wiem, pewnie na młodych albo w morze. Rzuciła tylko: „możesz na nią patrzeć, nie mam nic przeciwko”. Takie oferty erotyczne należały do rzadkości!

Bezlitośnie wbiłem się w mokrą cipę Sary. Jak na ten wiek, była nawet całkiem ciasna. Znów skierowałem wzrok na młodą parę, coraz szybciej posuwając Brytyjkę. Wyobrażałem sobie, że jestem na miejscu tamtego kolesia, jestem znów taki młody, mogę wszystko, mam gdzieś agencje towarzyskie, bo oddają mi się właśnie takie siksy. Młodzi na plaży chyba nas zauważyli, bo przyjęli dokładnie tą samą pozycję. Wbijałem się kutasem jak najgłębiej Sary, a jej cycki zanurzały się w gorącym piasku. Pojękiwała cicho, tak że praktycznie nie zwracałem na nią uwagi. Mimo to, zaskakująco sprawnie zaciskała mięśnie. Chrząknęła, że mogę się spuszczać jeśli będę chciał, bo jej czas na ciążę bezpowrotnie minął. Parka na dole chyba też dochodziła, bo opadli między fale i nadzy nawali się podmywać coraz większemu przypływowi. Tego było za wiele, wystrzeliłem potężnym ładunkiem. Nawet wyjmując kutasa, obryzgałem te czarne włosy na kroczu.

Tymczasem para zaczęła podchodzić w naszą stronę...

Powrót do listy

Zobacz również

24.04.2016
Przez żołądek do łóżka. Kulinarne afrodyzjaki

Wybór sex oferty to dopiero wstęp do ekscytującej przygody, którą warto przeżyć... ze smakiem. Tak, to prawda, że powiedzenie „przez żołądek do serca” ma swój odpowiednik również w czysto erotycznej relacji. Część z nas nie zdaje sobie sprawy, że (wydawałoby się zwyczajne) produkty spożywcze stanowią afrodyzjaki i źródło potencji. Darmowe ogłoszenia towarzyskie nie przeczą możliwości postarania się o prawdziwą atmosferę pożądania...

Więcej...
17.04.2016
Z pamiętnika quasi-sponsora – cz. 3 Noc w alpejskim schronisku

Zaskakujące fellatio nie zaburzyło naszych relacji. Patrycja w krótkich, ale coraz bardziej regularnych rozmowach telefonicznych wyrażała głęboki entuzjazm i podniecenie dużym miastem, poważną pracą, nowymi perspektywami. Gdy próbowałem mimochodem dowiedzieć się czegoś więcej o jej przeszłości, zmieniała temat, raz tylko ze złością rzuciła, że gdyby nie wyjechała, zamiast korporacji, czekałyby na nią jedynie agencje towarzyskie. Ton głosu i skrywana rana kazały mi się wycofać. W gruncie rzeczy, nie chciałem traktować jej jak dziewczyny na telefon. Czy był to sponsoring? Możliwe. W końcu migałem się od przyjęcia jakiejkolwiek opłaty za mieszkanie („odkładaj na później, nie potrzebuję teraz tych pieniędzy) i co jakiś czas przysyłałem jej kwiaty albo drobne prezenty. Ale poza tym jednym fantastycznym „blowjobem” (poznałem to słowo śledząc przed laty anonse erotyczne i nadal mnie bawiło), nie zanosiło się na nic więcej. Może byłem chory – ale potrzebowałem jedynie świadomości, że jest gdzieś tu, w Warszawie i jest bezpieczna, szczęśliwa. Oczywiście, chciałbym ją kochać, pieprzyć, zerżnąć, a jednocześnie ujmowała mnie swoją pracowitością i oddaniem... Idealny materiał na żonę? Ale ja nawet nie chciałem mieć dziewczyny prywatnie. A co dopiero żony. Zobowiązania? Wystarczą mi zobowiązania na giełdzie...

Więcej...