Rozkosze.pl
Najlepsze miejsce z anonsami towarzyskimi w sieci!
dziewczyny na telefon
20.09.2016
Sąsiedzkie podglądanie cz. 1 Wpadka

Patryk wiódł niezbyt urozmaicone życie dojrzewającej eurosieroty. Pełnoletni, przygotowywał się do matury, podobnie jak większość rówieśników. Zajmował cały domek na przedmieściach, który pozostawili mu pod opiekę rodzice, którzy wybrali emigrację. Planowali sprzedaż domu na obrzeżu osiedla, tuż przy ścianie lasu, ale korzystne oferty autentyczne trafiały się bardzo rzadko, a pośrednik nie wykazywał się pracowitością.

Patryk nie miał dziewczyny, chociaż pierwsze doświadczenia seksualne były za nim. Czasami przeglądał darmowe anonse towarzyskie, marząc o zawiązaniu relacji, innym razem po prostu trzepał sobie konia, przeglądając seks anonse w internecie. Na początku wiosny, czytając ogłoszenia towarzyskie, zdumiał się widząc oferty erotyczne swoich...  seksownych sąsiadek. Faktycznie – dom na posesji obok zamieszkiwały dwie kobiety. Pierwsza była typowym MILFem, zadbana, nieco wyzywająca kobieta podchodząca pod czterdziestkę. Druga była młodsza i, z długimi blond włosami, wyglądała na imigrantkę zza wschodniej granicy. 

Odkrycie składało się w logiczną całość. Faktycznie, relatywnie często od strony lasu (a nie ulicy) parkowały samochody, a przez zarośnięty ogród zdawali się przechodzić mężczyźni. Patryk podejrzewał dotąd, że chodzi może o jakiś internetowy biznes albo punkt usługowy, ale na pewno nie o agencje towarzyskie czy coś w tym rodzaju. Sex anonse zawierały informacje o ich (nie wiadomo czy prawdziwych) imionach – Ilona oraz Nadia. Te dwie dziewczyny prywatnie podniecały go jednak jeszcze przed sensacyjnym odkryciem, jak zarabiają na życie.

Sąsiadujące posesje charakteryzowały się gęstą roślinnością i dbałością o prywatność – zarówno u Patryka, jak i kobiet zamieszczających anonse erotyczne prawie wszystkie okna zasłaniały żaluzje lub rolety. Z jednym wyjątkiem. Parterowa łazienka umieszczona była we wnęce bryły domku. Odsłonięte okno nie było widoczne ani dla przechodzących obok, ani od strony lasu, a tym bardziej ulicy. Jednym, jedynym miejscem, z którego dojrzeć można było wnętrze łazienki sąsiadek, był krótki fragment stromych, ale szerokich schodów prowadzących do piwnicy i garażu w domu Patryka. Chłopak odkrył to przypadkowo pewnego dnia i od tamtego czasu często skrywał się za murkiem, nieśmiało wyglądając zza węgła. Kilkunastokrotnie widział nagie biusty Nataszy lub Ilony. Wygodna i bezpieczna pozycja dla podglądacza pozwalała mu na swobodną masturbację i fantazję. Stopniowo poznawał, jak wyglądają dokładnie ciała działa jednej i drugiej dziewczyny na telefon. Gdy poczuł się pewniej, bez stresu trzepał sobie w przygotowywaną wcześniej chusteczkę. Po pewnym czasie odkrył pewne regularne godziny, które wiązały się z kąpielą – w pewne dni było to tuż przed okrągłą godziną – zanim na wysokości lasu zajeżdżał jakiś samochód.

Kontakty towarzyskie z Nadią i Iloną dla Patryka ograniczały się wyłącznie do sporadycznego przywitania się przez płot lub na ulicy. Nadia traktowała go z sympatią, a Ilona przyglądała mu się badawczo, świdrując zawstydzonego licealistę dziwnym spojrzeniem.

Pewnego kwietniowego dnia, Patryk, po kilku dniach przerwy od podglądania i masturbacji, poczuł znajomą chęć podejrzenia którejś z sąsiadek. Nie mylił się. Gdy wychylił się zza węgła, w widocznym fragmencie okna Nadia właśnie wycierała nagie ciało ręcznikiem. Mokre, jasne włosy spadały na sprężysty, młody biust. Rozmarzony Patryk połączył ten widok ze zdjęciami, jakie zawierały anonse towarzyskie, bezwiednie rozpinając rozporek i chwytając się za nabrzmiałego członka. Zapatrzony w obiekt trzepał sobie konia dość mechanicznie.

Nagle kątem oka dostrzegł jakiś róg. Na schody wyskoczyła... Ilona, ubrana w baleriny, krótką spódniczkę i cienką koszulę zapinaną na guziki. „Mam Cię, podglądaczu” krzyknęła, zbiegając po schodach. Zszokowany najściem Patryk nawet nie próbował zapiąć spodni. Kobieta już była przy nim. Świdrując go szaleńczym wzrokiem, złapała za sterczącego kutasa i pociągnęła przez drzwi w głąb piwnicy.

„Nieładnie tak podglądać sąsiadki”, „często tak sobie walisz?”, „widziałeś nasze prywatne oferty?” pokrzykiwała, prowadząc go do ściany. Lekko wskoczyła na roboczy stół i rozsunęła nogi. „To chciałeś zobaczyć? To patrz” warknęła obłąkańczo, obciągając zszokowanemu Patrykowi prawą dłonią, lewą rozsuwając dość grube wargi sromowe. „Niegrzeczny chłopiec podgląda sąsiadki” mruczała, sprawnie trzepiąc nabrzmiałego do granic wytrzymałości penisa. Patryk przemógł wstyd i pożądliwie złapał podskakujący, obfity biust Ilony, skryty za bluzką, którą zaczął rwać. Ruchy kobiety nasiliły się, a duże cycki wyskoczyły na zewnątrz. Tego było za wiele. Patryk chlusnął potężnie na rękę, cipkę i uda Ilony.

Sąsiadka, zamieszczająca w internecie anonse towarzyskie zaśmiała się z satysfakcją. „Musisz oddać mi za bluzkę, ogierze” rzekła, odsuwając się w stronę drzwi. Patryk nadal nie wypowiedział ani słowa, zszokowany niezwykłą sytuacją. „Aha, przestań nas podglądać, to może same zaprosimy Cię na pokaz” - rzuciła.

Następnego dnia w oknie pojawiła się roleta, a Patryk, wytrącony z równowagi niezwykłą przygodą, zmusił się do nauki przed maturą, tylko raz na jakiś czas oglądając seks ogłoszenia Ilony, wspominając jej ciało.

Powrót do listy

Zobacz również

17.04.2016
Z pamiętnika quasi-sponsora – cz. 3 Noc w alpejskim schronisku

Zaskakujące fellatio nie zaburzyło naszych relacji. Patrycja w krótkich, ale coraz bardziej regularnych rozmowach telefonicznych wyrażała głęboki entuzjazm i podniecenie dużym miastem, poważną pracą, nowymi perspektywami. Gdy próbowałem mimochodem dowiedzieć się czegoś więcej o jej przeszłości, zmieniała temat, raz tylko ze złością rzuciła, że gdyby nie wyjechała, zamiast korporacji, czekałyby na nią jedynie agencje towarzyskie. Ton głosu i skrywana rana kazały mi się wycofać. W gruncie rzeczy, nie chciałem traktować jej jak dziewczyny na telefon. Czy był to sponsoring? Możliwe. W końcu migałem się od przyjęcia jakiejkolwiek opłaty za mieszkanie („odkładaj na później, nie potrzebuję teraz tych pieniędzy) i co jakiś czas przysyłałem jej kwiaty albo drobne prezenty. Ale poza tym jednym fantastycznym „blowjobem” (poznałem to słowo śledząc przed laty anonse erotyczne i nadal mnie bawiło), nie zanosiło się na nic więcej. Może byłem chory – ale potrzebowałem jedynie świadomości, że jest gdzieś tu, w Warszawie i jest bezpieczna, szczęśliwa. Oczywiście, chciałbym ją kochać, pieprzyć, zerżnąć, a jednocześnie ujmowała mnie swoją pracowitością i oddaniem... Idealny materiał na żonę? Ale ja nawet nie chciałem mieć dziewczyny prywatnie. A co dopiero żony. Zobowiązania? Wystarczą mi zobowiązania na giełdzie...

Więcej...
13.04.2016
Opowiadanie erotyczne - Wieczór kawalerski cz. 1

Przyjaźnili się latami – Tomek, Arek i Krystian; łączyła ich dzielnica i wspólne wychowanie. Tomek: tajemniczy i rzeczowy, Arek: narwany i serdeczny, Krystian: opanowany i wzbudzający sympatię. Na przestrzeni lat do ich grona dołączyło kilku innych kumpli i choć każdy w tym gronie zupełnie się różnił – nadal potrafili wspólnie spędzać czas, okazjonalnie wychodząc na piwo, grając w piłkę nożną, czy współpracować na gruncie zawodowym.

            Dla Krystiana – najbardziej ambitnego i poważnego z chłopaków – nadszedł czas poważnych decyzji: ślub z dziewczyną, którą poznał jeszcze w gimnazjum. Było oczywiste, że wesele odbędzie się również w gronie najbliższych kumpli, którzy postanowili spędzić wieczór kawalerski, który na długo pozostanie w pamięci. Arek – prawdziwy imprezowy automat –  postanowił wszystko zorganizować, korzystając ze swojego melanżowego doświadczenia. Wynajął domek nad jeziorem, zorganizował leśną strzelnicę, grill z dziczyzną, bardzo solidny zapas alkoholu. Z jednym pomysłem postanowił nie dzielić się z resztą. Ponieważ agencje towarzyskie odpadały, przejrzał sex ogłoszenia i wyselekcjonował dziewczyny na wyjazdy. Po krótkim researchu wyjął telefon...

Więcej...