Rozkosze.pl
Najlepsze miejsce z anonsami towarzyskimi w sieci!
oddane usta
09.03.2016
Z pamiętnika quasi-sponsora – cz. 2 Oddane usta

Tam, w tamtej restauracji, w tamtym momencie zrozumiałem, że znalazłem idealny sposób na połączenie swoich dziwactw, fascynacji, a i również możliwości pomocy tej czarującej dziewczyny.  Wtedy nie rozpowszechniono jeszcze pojęcia sponsoring, ale ja już dobrze wiedziałem, co robić dalej.

            Zaproponowałem Patrycji, że skoro interesują ją anonse i szuka pracy, a musi gdzieś mieszkać, to... Nie. Nie myślcie sobie, że zaproponowałem jej rolę dziewczyny na wyjazdy albo znalezienie kogoś innego za pomocą sex ogłoszenia. Zasugerowałem jej wynajem mojej kawalerki na Południowym Śródmieściu. Nie było to z mojej strony poświęcenie – miałem takich mieszkań z dziesięć i powoli zaczynałem się gubić w zarządzaniu nimi. Skromność znów zmusiła ją do protestu, szczególnie, że nie miała zbyt wielu oszczędności – ot, na kilka noclegów w tanim hostelu. Och, jak pięknie wtedy wyglądała! Błękitne oczy płonęły, a usta zbiegały się w skrywanym uporze... Wykorzystując jej nieświadomość, wmówiłem, że warszawskim standardem jest wynajmowanie z pobraniem opłaty później. Co do pracy – obiecałem natychmiastowe uruchomienie kontaktów.

Po godzinie otwieraliśmy mieszkanie, w którym nie byłem chyba od dwóch lat, na szczęście ostatni lokatorowie zostawili perfekcyjny porządek, w dniu gdy mój asystent przyjechał odebrać klucze. Uśmiechnąłem się do przygody z dawnych czasów, kiedy pijany przeglądałem pod tym adresem darmowe ogłoszenia towarzyskie i zadzwoniłem do jednej z panienek. Okazała się niezwykle dominująca i zerżnęła mnie tak, że rano bałem się wstać z łóżka. To były czasy...! Oczywiście, Patrycja wydawała się mieć o wiele większy potencjał. Zachwycona po raz pierwszy wypadła z roli i z radością małego dziecka zawiesiła mi się na szyi i dała buziaka w policzek. Musiałem mieć niezłą minę, skoro speszona mruknęła coś i rzuciła się do torby. W następnych dniach podrzuciłem jej laptop z dostępem do internetu i gigantyczne zakupy spożywcze (jedno i drugie, rzecz jasna, w cenie mieszkania, taki „warszawski standard”). Już wtedy musiała mnie jednak przejrzeć.

            W następnych tygodniach miałem sporo obowiązków służbowych i kontakty z Patrycją ograniczyły się do sporadycznych SMS-ów. Bez większych problemów załatwiłem jej biurową posadę w jednym z oddziałów naszej spółki, a sygnał od kierownictwa był jednoznaczny: to świetna, bystra i szybko ucząca się pracownica. Bingo. Gdy minęło 1,5 miesiąca od pierwszego spotkania, zadzwoniła z zaproszeniem na kolację. O ironio, na laptopie wyświetlały mi się właśnie ogłoszenia erotyczne, ale tylko dlatego, że przeglądarka znów nie potrafiła poradzić sobie z wyskakującymi okienkami...

            Otworzyła mi w pięknej sukience. Równie pięknie gotowała. Jak na dziewczynę z dalekiej prowincji i tajemniczej przeszłości, świetnie dobrała wino. Po wybornej kolacji usiedliśmy z kieliszkami na kanapie, śmiejąc się i rozmawiając o codziennych błahostkach. Mimowolnie zaglądając jej w dekolt, poczułem, że znów sztywnieję, tak jak wtedy, podczas pierwszego spotkania. Nieoczekiwanie jej lewa dłoń dotknęła mnie przez spodnie. Chciałem coś powiedzieć, ale prawą dłonią zasłoniła mi usta. No, to się zamknąłem. Rozpięła rozporek i wyciągnęła mój nabrzmiały członek. Patrząc mi w oczy z oddaniem, zaczęła ruszać ręką – w górę i w dół, coraz szybciej, by po chwili zwalniać. Chciałem wziąć ją w ramiona – ale znów mnie powstrzymała. Nadal nie powiedzieliśmy ani słowa. Zawiązała włosy i uklękła między moimi nogami. Lekko zsunęła spodnie i powoli przejechała językiem po penisie. Delikatnie go pośliniła i wzięła do ust. Sprawnie i z niezwykłym oddaniem obciągała mi tak, jak jeszcze żadna, ani z szalonych studenckich czasów, ani z lat, gdy zdarzało mi się odwiedzać nawet agencje towarzyskie. Co kilkanaście sekund nieco niezdarnie próbowała „głębokiego gardła” czasami ograniczała się do lizania. Nieuchronnie zbliżyłem się do finału. Czując to, Patrycja wyciągnęła go z ust, pochyliła się jeszcze niżej i trzepała mi patrząc świdrująco w oczy. Z trudem wytrzymywałem to wyjątkowe spojrzenie. Gdy delikatnie rozwarła błyszczące usta i leciutko wysunęła koniuszek języka, nie wytrzymałem. Wystrzeliłem długo zbieranym ładunkiem nasienia wprost na jej oddaną twarz. Czoło, policzki, nos, usta. A ona tylko na mnie patrzyła. Długo i z oddaniem. I wylizywała to, co zostało na mnie. A potem poszła się oporządzić. Gdy wróciła, zasugerowała, że czas spotkania chyba dobiegł końca. Przy pożegnaniu pocałowałem ją w usta, krótko, ale z uczuciem. Gdy szedłem do samochodu, cały czas dziwiłem się rozwojowi wydarzeń. A więc takie mogą być skromne dziewczyny prywatnie...

Powrót do listy

Zobacz również

20.09.2016
Sąsiedzkie podglądanie cz. 1 Wpadka

Patryk wiódł niezbyt urozmaicone życie dojrzewającej eurosieroty. Pełnoletni, przygotowywał się do matury, podobnie jak większość rówieśników. Zajmował cały domek na przedmieściach, który pozostawili mu pod opiekę rodzice, którzy wybrali emigrację. Planowali sprzedaż domu na obrzeżu osiedla, tuż przy ścianie lasu, ale korzystne oferty autentyczne trafiały się bardzo rzadko, a pośrednik nie wykazywał się pracowitością.

Patryk nie miał dziewczyny, chociaż pierwsze doświadczenia seksualne były za nim. Czasami przeglądał darmowe anonse towarzyskie, marząc o zawiązaniu relacji, innym razem po prostu trzepał sobie konia, przeglądając seks anonse w internecie. Na początku wiosny, czytając ogłoszenia towarzyskie, zdumiał się widząc oferty erotyczne swoich...  seksownych sąsiadek. Faktycznie – dom na posesji obok zamieszkiwały dwie kobiety. Pierwsza była typowym MILFem, zadbana, nieco wyzywająca kobieta podchodząca pod czterdziestkę. Druga była młodsza i, z długimi blond włosami, wyglądała na imigrantkę zza wschodniej granicy. 

Więcej...
03.08.2016
SadoMaso na żądanie

Pokój przenikał chłód. Leżałam na zimnej podłodze, skrępowana kajdankami. Nie, nie byłam porwana. Płaciłam za to. Ogłoszenia towarzyskie przyniosły wymierny skutek. Mój kochanek, który zamieszczał w internecie darmowe ogłoszenia towarzyskie właśnie realizował kolejną z moich zachcianek. Spotkania sponsorowane odbywające się regularnie od roku udowadniały jedno – w moim czterdziestokilkuletnim życiu dopiero rozkwitały potrzeby seksualne. Coraz brutalniejsze, coraz bardziej uzależniające. Gdyby nie sex oferty Wiktora i mój sponsoring – nie odkryłabym tego w dotychczasowej szarej egzystencji.

Więcej...